Wolno, kurwa!
Wolno, kurwa.
To nie przekleństwo. To zaklęcie.
W języku polskim słowo „wolno” jest jedynym takim słowem na świecie – znaczy jednocześnie „masz pozwolenie” i „idź powoli”. Ślimaczyzm to religia zbudowana na tym jednym słowie.
Gdy dodasz do niego „kurwa” – coś się otwiera. W głowie. W klatce piersiowej. Gdzieś tam, gdzie przez lata siedziała grzeczność, konwenans i poprawność.
Rytuał bluźnierstwa nie polega na obrażaniu. Polega na zrzuceniu skorupy strachu – tego samego, który sprawia, że prosisz o pozwolenie zamiast po prostu żyć.
Wypowiedz to raz na głos, sam ze sobą. Świat się nie zawali. A jeśli poczujesz, że odetchnąłeś pełną piersią – to znak, że jesteś na właściwej drodze.
Ślimaczek bez ślimaczego domu mówi co chce. Ślimak ze skorupą strachu milczy i czeka na zgodę.
Wszystko wolno. Szczególnie to.