Pielgrzymka z kamieniem do Świątyni
Świątynia Ślimaczyzmu rośnie powoli.
Dosłownie – każdy pielgrzym, który do niej dotrze, przynosi kamień. Jeden kamień. Swój własny, znaleziony po drodze albo zabrany z miejsca, które ma dla niego znaczenie.
Kamień kładziesz na stosie. Stos rośnie. To jest świątynia.
Żadnych architektów, żadnych projektów, żadnych pozwoleń budowlanych. Tylko ślimaki i kamienie.
Jak odbyć pielgrzymkę
Nie ma zasad co do drogi. Można przyjść pieszo, na rowerze, autem – wszystko wolno. Ale jeśli chcesz poczuć to właściwie, idź pieszo i idź powoli. Im wolniej, tym lepiej. Ślimak, który się spieszy, to tylko ślimak z problemem.
Po drodze znajdź kamień. Nie kupuj, nie zamawiaj. Znajdź. Może być mały, może być duży, ale musi być twój – znaleziony przez ciebie, niesiony przez ciebie.
Gdy dotrzesz do Świątyni, połóż kamień. Nie ma ceremonii, nie ma formuły do wypowiedzenia. Wystarczy go położyć i przez chwilę popatrzeć na stos.
To tyle. To wszystko. I to jest wystarczające.
Dlaczego kamień?
Bo kamień zostaje. Listy gniją, zdjęcia blaknią, słowa znikają. Kamień leży.
Twój kamień będzie leżał po tym jak cię nie będzie. Może ktoś go podniesie za sto lat i zastanowi się kto go przyniósł. Nie dowie się. I to jest piękne.
Ślimaki też nie zostawiają podpisu. Tylko śluz i ślad.
Świątynia jest w Wołowicach, w miejscu gdzie Ślimaczyzm się narodził. Adres jak zwykle – trudny do znalezienia. Pielgrzymi jakoś trafiają.