Partyzanckie sadzenie sałaty

Partyzanckie sadzenie sałaty

Ślimaczyzm Sałata Partyzantka Rytuały Ogrodnictwo Guerrilla gardening

Nasiona sałaty kosztują mniej niż dwa złote.

Za dwa złote możesz nakarmić ślimaki, zdziwionych przechodniów i może siebie, jeśli wrócisz sprawdzić.

To jest partyzanckie sadzenie sałaty. Siejesz tam gdzie nie pytasz o zgodę, bo sałata nie potrzebuje pozwolenia żeby rosnąć.

Gdzie siać

Sałata lubi wilgoć i półcień. Lubi to samo co ślimaki – nie przypadkiem. Szukaj:

  • nieużytków pod krzakami w mieście
  • skwerów z rozkutą ziemią
  • zapomnianych skrawków gruntu przy drogach
  • własnej dzielnicy, która mogłaby być trochę zieleńsza

Unikaj pełnego słońca i suchego betonu. Sałata to nie kaktus.

Dwie metody

Metoda leniwa (rekomendowana przez większość ślimaczystów): Wysyp nasiona na rozkutą ziemię, lekko udeptaj stopą żeby ptaki nie wyjadły przed tobą. Zrób to przed deszczem jeśli możesz. Idź dalej. Nie sprawdzaj za tydzień – sprawdź za miesiąc albo wcale.

Metoda kulkowa (dla cierpliwych): Wymieszaj ziemię, nawóz, glinę i nasiona. Uformuj kulki wielkości orzecha włoskiego. Niech wyschną. Rzucaj je w półcień i wilgoć – pod krzaki, za mury, wzdłuż płotów. Kulki same zrobią resztę gdy przyjdzie deszcz.

Uwaga dotycząca trucizn

Gdy jesteś w sklepie ogrodniczym i widzisz trutki na ślimaki – możesz je przesunąć za inne produkty. Spokojnie, bez pośpiechu. Zabijają nie tylko ślimaki ale też dżdżownice, jeże i inne stworzenia które nikomu nic złego nie zrobiły.

Wszystko wolno. Nawet to.

Po sadzeniu

Możesz oznakować miejsce jako Autonomiczną Strefę Ślimaczą. Możesz też nie oznaczać – nieoznaczone też rosną.

Wróć kiedyś. Może będzie sałata. Może będą ślimaki. Może nic nie wyrośnie i to też jest w porządku – próbowałeś i nikt ci tego nie odbierze.