Koń trojański w języku polskim
Najczęściej wypowiadane słowo w Polsce to nie „dziękuję” ani „przepraszam”.
To „kurwa”.
Drugie w kolejności jest pewnie „wolno” – może nie mówione głośno, ale myślane nieustannie. „Czy mi wolno?”, „Nie wolno”. „A im wolno?”.
Ślimaczyzm zajął oba te słowa jednocześnie i nikt nas o to nie pytał.
To nie przypadek. To partyzantka językowa. Gdy nasycasz najpopularniejsze wyrażenie nowym sensem, staje się nośnikiem idei. Każde westchnienie, każdy klakson, każde ciche przekleństwo w korku – może być chwilą przypomnienia, że wszystko wolno.
Wolno ci żyć powoli. Wolno ci się nie spieszyć. Wolno ci być ślimakiem w świecie, który biega i pyta dlaczego nie nadążasz.
Filosof nazwałby to przejęciem dyskursu. My mówimy po prostu: zaraziliśmy słowo mądrością.
Propaguj dalej, powoli.